Nagrodzone opowiadanie erotyczne „Powroty”

Oto moje opowiadanie, które zdobyło główną nagrodę w konkursie organizowanym przez Wydawnictwo Akurat i Pussy Project.


Powroty
            Od zawsze byłyśmy mylone. Nie wiem jak to możliwe, bo jesteśmy zupełnie różne. Co prawda wyglądamy prawie identycznie, ale wygląd to nie wszystko, przynajmniej dla mnie. Dla mnie ważna jest rodzina, miłość, dzieci, to wszystko, co dla Alex nic nie znaczy. Alex to moja siostra bliźniaczka, młodsza ode mnie o 3 minuty. Tata zawsze mówił „Ty Mia jesteś rozważna, a Alex to szalona dusza.” I miał rację. Ja mając dwadzieścia siedem lat mam dwójkę dzieci, pięcioletnią Lori i ośmioletniego Patryka, jestem wykształconą bankierką, prezesem firmy i szczęśliwą mężatką. Alex to wieczna nastolatka, bawi się mężczyznami, stale szuka przygody. Nie ma stałej pracy, a mimo to stać ją na wszystko. Czasami jestem na nią zła. Nie zachowuje się moralnie, przy każdej nadarzającej się okazji zaczepia mężczyzn. Nawet mój Kevin jest nią zachwycony. Moje dzieci również szaleją za ciocią Alex, która przy każdej okazji zasypuje je mnóstwem drogich prezentów, na które ja nigdy nie mogłabym sobie pozwolić. Może nawet jestem trochę o nią zazdrosna. Idealna figura, długie blond włosy opuszczone zalotnie na ramiona i ten piękny, świeży uśmiech. Ja jestem poważną panią prezes, co prawda moja figura również jest nienaganna, no może kilka zbędnych kilogramów, które przez ostatnie kłótnie z Kevinem się nazbierały, ale szybko mogę je stracić. Po pracy zwykle jestem zagonioną matką dwójki dzieciaków, nie mam nawet czasu na kosmetyczkę. Właśnie o to były nasze ostatnie kłótnie. Kevin po ostatniej wizycie Alex westchnął w sypialni tak znacząco, że aż się rozpłakałam. Chciał widzieć we mnie ponętną kochankę, a widział styraną obowiązkami żonę. Byłam wściekła na niego i na siebie, ale chyba najbardziej na Alex za to, że jest taka idealna. Od dłuższego czasu nie kochałam się z Kevinem. Miałam wrażenie jakby go to nie martwiło, wręcz przeciwnie wydawał się zadowolony z takiego układu. A ja tak potrzebowałam jego bliskości, miłości i wsparcia. Brakowało mi go. Czułam, że się ode mnie oddala. Niestety nie myliłam się. W piątek wieczorem, kiedy ułożyłam dzieci do snu weszłam do sypialni. Na środku stały dwie walizki.                                                                       
-Mia, musimy od siebie odpocząć.-zaczął opuszczając wzrok.
-Zostawiasz mnie? -usiadłam na łóżku, mój głos brzmiał jak nie mój.
-Nie…  A właściwie tak. Pojawiła się inna kobieta, wiesz nie układa się nam od dłuższego czasu…
Nie mogłam w to uwierzyć, jak on mógł być takim zimnym draniem. Mój Kevin, którego znałam od dziecka zostawiał mnie właśnie dla innej, ładniejszej, seksowniejszej i pewnie cieplejszej kobiety.
-W czym ona jest lepsza ode mnie?- wyrzuciłam z siebie ze złością
-Nie jest lepsza jest inna, dobrze się rozumiemy. Nie chcę cię krzywdzić, ale nie chcę też żyć w kłamstwie. Oczywiście będę płacił na dzieci i odwiedzał was regularnie.
Co za dupek. Czułam jak moje serce pęka na milion kawałeczków, ale byłam w takim szoku, że nie mogłam wydusić z siebie nic poza:
-Wynoś się!
Tak bardzo go kochałam, tak go potrzebowałam. W firmie kryzys dał się we znaki, brakowało na bieżące płatności, a on mnie teraz zostawił samą, zupełnie samą. Musiałam z kimś porozmawiać. Z kimś, kto mnie pocieszy.
Alex przyjechała w ciągu pół godziny. Zastała mnie płaczącą nad kuchennym stołem. Dziękowałam Bogu, że nie zrobił tego w obecności dzieci, że nie musiały mnie oglądać w takim stanie.
-Mia, co się stało, źle wyglądasz? Czy to Kevin?- Alex czytała mi w myślach, czasem ją za to nienawidziłam, ale teraz poczułam ulgę, że nie muszę jej wszystkiego opowiadać.
-Nie wiem jak sobie poradzę.-wpadłam w jej ramiona.
-Cii… Wszystko się ułoży. To tylko facet, jeden z wielu. W dodatku nie zasługuje na taką kobietę jak ty.
-Taką jak ja? Alex zwariowałaś, on właśnie, dlatego odszedł, że jestem taka…Taka zimna. Jestem zimną, oschłą, brzydką matką. Niczym więcej. On oczekiwał, że będę idealną żoną, matką, prezesem i do tego cudowną kochanką. Niestety nie sprawdziłam się. To ostatnie się nie udało. Po prostu nie miałam sił. Czuje się taka samotna, zmęczona i stara.
-Mia jesteś niesamowitą osobą. Ja nie dałabym rady nawet z połową twoich obowiązków. Robiłaś za niego wszystko, zajmowałaś się domem, dziećmi, firmą i prałaś jego gacie. A on jest palantem skoro nie potrafił tego docenić.
-Wiesz Alex to jeszcze nie jest najgorsze. Kilka minut temu dzwonił mój księgowy. Powiedział, że moja firma jest na skraju upadłości, albo dostaniemy zastrzyk gotówki albo splajtuje. Wiesz, co to oznacza? To oznacza, że prawdopodobnie za miesiąc nie będę miała na jedzenie dla dzieci. Patryk i Lori mają tyle marzeń, tyle planów, co ja im powiem, kiedy okaże się, że nie będzie nas stać nawet na utrzymanie tego domu?- moje łzy spływały gęsto po policzkach, a szloch ograniczał mój głos.
-Mia damy radę, ja mam trochę oszczędności, jeśli trzeba będzie sprzedam mieszkanie. Poradzimy sobie.
-Alex dziękuję, ale muszę poradzić sobie sama. Nie mogę przyjąć od ciebie pieniędzy…
-A tak obawiasz się o ich pochodzenie. Nie będę przed tobą dłużej ukrywać, bo to nie ma sensu. Jestem ekskluzywną prostytutką i dobrze mi z tym, a do tego kasa nieziemska.- Alex uśmiechnęła się
Ja odsunęłam się od niej i z rozdziawionymi ustami spoglądałam na jej poważną twarz. Ona mówiła prawdę. Rodzice chyba przewracają się teraz w grobach. Jak ona może?
-Chyba zwariowałaś! Sprzedajesz się mężczyznom? To obrzydliwe!- byłam w szoku.
-To zawód jak każdy inny, tyle, że ja pracuję, kiedy chcę i jak chcę, a do tego dostaje bardzo wysoką pensję. Jeśli nie chcesz pieniędzy ode mnie to może chcesz sama dorobić. Jeśli tak to mogę ci załatwić kilku klientów.
-Zwariowałaś! Wynoś się stąd! Jak możesz coś takiego… Nie wierzę, jesteś okropna!
Nie mogłam uwierzyć, że moja własna siostra to zwykła dziwka, do tego, jaka była z tego dumna. I jeszcze ta jej propozycja, to jakiś koszmar. Cały ten dzień był tragiczny.
Cała noc nie mogłam zmrużyć oka. W mojej głowie kłębiły się różne zwariowane myśli. Kevin, jego nowa dziunia, Alex i jej obrzydliwy fach, firma i długi, dzieci. Dzieci, jak ja im to wszystko powiem? Czy będą w stanie zrozumieć? Moje dwa największe skarby. Jak mam im powiedzieć, że pod choinką w tym roku nie znajdą prezentów? Lori chciała syrenkę Barbie, a Patryk tor dla samochodów. To już za dwa miesiące. Jak Kevin mógł nam to zrobić? Może jednak propozycja Alex nie jest taka zła. I tak nienawidzę swojego ciała i od dawna nie czerpię przyjemności z seksu. Może właśnie tak będę mogła ocalić firmę i spełnić marzenia dzieci. Chyba mogę spróbować. Nic gorszego już chyba nie może mnie spotkać. Poświęcę siebie, żeby ocalić moją rodzinę. Tak to już postanowione, nie mam innego wyjścia. Nie mogę się poddać.
-Alex to ja. Na kiedy możesz mnie umówić? Muszę mieć jakiś lokal.
-Mia, myślałam o tym. To chyba jednak nie najlepszy pomysł. Pożyczę ci pieniądze, a kiedy firma wyjdzie z dołka to mi oddasz. Nie spieszy mi się. Ty jesteś zbyt moralna na tą pracę.
-Nie wierzysz we mnie? Nie wierzysz, że się mi uda?
-Nie! To nie to, tylko ty masz dzieci, rodzinę… Nie to, co ja.
-I właśnie, dlatego to zrobię. Proszę Alex potrzebuje tej pracy. Nigdy o nic cię nie prosiłam, proszę ten jeden raz pomóż mi.
-Dobrze, umówię cię na jutrzejszy wieczór z moim klientem, w moim mieszkaniu. Ja w tym czasie zajmę się dziećmi. Ale proszę przemyśl to jeszcze.
-Nie ma, o czym myśleć, muszę wziąć swoje życie w swoje ręce.
         Zawiozłam dzieci do szkoły i pojechałam do sklepu, w którym umówiłam się z Alex. Czekała na mnie przy drzwiach. Sklep był niewielki, ale bardzo przytulny. Na półkach mnóstwo było różnych erotycznych gadżetów oraz pięknej, koronkowej bielizny. Czułam się mocno skrępowana patrząc jak sprzedawca, przystojny brunet, wyjmuje kolejne rekwizyty wskazane przez moja siostrę.
-Proszę jeszcze skórzane kajdanki i pejcz. – mówiła jakby kupowała bułki w spożywczym.
-Alex, ale po, co to wszystko? Nie wystarczy zwykły seks?
-Klient nasz pan. Ten, którego poznasz dziś lubi przebieranki. Będziesz policjantką. Myślę, że sobie poradzisz, potrafisz być stanowcza i władcza. – zaśmiała się
-Alex, ale ja nigdy… My z Kevinem nigdy nie…
-Nie eksperymentowaliście w łóżku, wiem. A czy kiedykolwiek było ci tak na prawdę dobrze z nim?
Zawstydziła mnie tym pytaniem. Przystojny sprzedawca przyglądał się nam szczerze zainteresowany moją odpowiedzią.
-Dzięki Sam, mamy już wszystko. Ile płacę?
-Sto pięćdziesiąt dolarów. Alex to twoja siostra, prawda?
-Tak to Mia, Mia to Sam.
-Cześć.- po cholerę ona mnie przedstawia temu typkowi, chyba chce mnie jeszcze bardziej zawstydzić.
-Jesteś bardzo podobna do Alex, ale masz w sobie coś takiego pociągającego. Jesteś śliczna Mia.
Już miałam mu coś odburknąć, ale w tym momencie zorientowałam się, że tak miłych słów od mężczyzny już dawno nie słyszałam. Poczułam się jakaś taka ładniejsza, pewniejsza siebie. Boże, jakie ogromne znaczenie może mieć kilka słów. To niewiarygodne.
Wyszłyśmy ze sklepu. Alex wzięła mnie do swojego mieszkania, abym tam mogła przygotować wszystko na spotkanie.
-To, co odpowiesz mi?
-Na, co?
-Czy kiedykolwiek było ci dobrze z Kevinem?
-No chyba tak, zresztą sama nie wiem. Seks to jeden z obowiązków żony. Myślę, że nie ma znaczenia, co czuję. Muszę się starać, aby jemu dogodzić. A ja… To nieważne.
-Boże Mia, mylisz się. Tak bardzo się mylisz. To bardzo ważne. To, co ty czujesz jest najważniejsze. Rób wszystko, aby tobie było dobrze, wtedy będzie dobrze i jemu. Musisz mu pokazać jak cię ma dotykać, gdzie cię ma dotykać, abyś osiągnęła rozkosz. Wtedy oboje będziecie zadowoleni.
-Alex, ty tak swobodnie o tym mówisz, a dla mnie to takie krępujące.
-Siadaj zaraz ci coś pokażę.
Alex podeszła do telewizora wsunęła płytę i na ekranie pojawiły się mocne sceny erotyczne. W pierwszej chwili poczułam, że na moich policzkach pojawiły się piekące rumieńce, ale zaraz potem pojawiło się takie miłe łechtanie po brzuchu. Poczułam, że narasta we mnie podniecenie.
-Przymierz kostium, pooglądaj. Ja wrócę za około godzinę, do tego czasu spróbuj sobie wyobrazić siebie i twojego wymarzonego mężczyznę. To bardzo pomaga.
-Wymarzonego mężczyznę, trudne zadanie. O Kevinie nie chcę myśleć, bo… Sama wiesz.
-To pomyśl o Samie ze sklepu. To niezły przystojniak, ma miłą twarz i ładne ciało. Myślę, że będziesz w stanie sobie go wyobrazić.
-Dobrze spróbuje, ale wydaje mi się to coraz bardziej przerażające.
Alex uśmiechnęła się szeroko i wyszła zostawiając mnie samą przed filmem pełnym nagich kobiet i mężczyzn upojonych tańcem miłości. Postanowiłam przyłożyć się do tego zadania. Przebrałam się w strój policjantki. Leżał doskonale. Przejrzałam się w wielkim lustrze. Wyglądałam jak nie ja. Wstąpiły we mnie dziwne dzikie emocje. Zamknęłam oczy i zaczęłam wyobrażać sobie Sama. Tak, Alex miała racje nie miałam z tym problemu, był taki przystojny. Dotykałam swojego ciała, niemal czując na sobie jego ciepło. Było mi tak dobrze. Gorąco uderzało w moje skronie, a oddech stawał się coraz szybszy. Nigdy wcześniej tak się nie czułam. Byłam sama, ale jakże zaspokojona.
Kiedy rozkosz ustała opadłam na łóżko szczęśliwa i zmęczona. Alex wróciła po chwili.
-No siostrzyczko wyglądasz ostro. Na pewno sobie dziś poradzisz.
-Wiesz Alex, czuję zamiast skrępowania, które zawsze mi towarzyszyło wolność. Czuje się wolna jak ptak, mogłabym latać. Czegoś takiego nie czułam przy Kevinie. Wstydziłam się mówić mu o swoich oczekiwaniach i fantazjach. Uważałam je za coś złego, ale teraz widzę, że tylko zagłuszałam naturę przez te wszystkie lata.
-Jestem z ciebie dumna Mia. Dobra robota. A teraz się przebierz pani prezes, bo czas na powrót do rzeczywistości. Trzeba odebrać dzieciaki, obiad kupiłam na mieście.
-Alex, dziękuję za wszystko.
-Nie dziękuj, sprowadzam cię na złą drogę. Jeszcze będziesz mnie za to nienawidzić.
-Podejmuje świadome wybory i na pewno nie będę cię obwiniać.
-Wiem Mia, wiem. – jej uśmiech był dziwny, jakby coś przede mną ukrywała.
-Czy coś się stało Alex? Chcesz mi o czymś powiedzieć?
-Nie siostrzyczko. Uciekaj już, bo Lori zaraz kończy. Będę u ciebie o siódmej.
-Ok, do zobaczenia.
           Odebrałam ze szkoły moje kochane urwisy. Co ja bym zrobiła bez moich dzieci? Czasami mam ich dość, ale to tylko chwilowe zmęczenie, wtedy zawsze przypominam sobie jak bardzo je kocham. To dla nich żyje i dla nich stawiam czoła wszelkim trudnościom, gdyby nie one pewnie już dawno bym się poddała. Popołudnie było nieco nerwowe. Lori i Patryk pobili się o kolejność oglądania bajek, to chyba normalne wśród rodzeństwa. Ja i Alex też biłyśmy się o różne rzeczy. Pomimo to taka drobna kłótnia wyprowadziła mnie z równowagi. A może to nie kłótnia tylko upływ czasu, który nieuchronnie zbliżał mnie do wieczornego wydarzenia. Byłam tym mocno zestresowana. Zaczynałam mieć coraz większe wątpliwości. Kevin był moim pierwszym i jedynym mężczyzną. Tęskniłam za nim, a może nie tęskniłam, może to tylko przyzwyczajenie dawało o sobie znać. Odszedł wczoraj, a ja czułam się jakby upłynął rok. To dziwne, ale nawet chwilami czułam ulgę, nie będę wreszcie musiała przed nim niczego udawać. Jak ja mogłam z nim żyć tyle lat. Dopiero teraz zrozumiałam, że tak na prawdę nigdy go nie kochałam, nawet nie potrafiłam przeżywać jego odejścia. Jednak to spotkanie z klientem Alex wciąż było dla mnie czymś nierealnym. Chyba oszalałam decydując się na coś takiego. Mimo to nie mogłam zrezygnować, nie teraz. Było już za późno.
            Przed siódmą zjawiła się Alex. Kiedy na mnie spojrzała uśmiech zniknął z jej twarzy.
-Mia źle się czujesz? Mogę to odwołać, jeśli nie czujesz się na siłach.
-Nie. Wszystko w porządku, to tylko lekka trema.
-Lekka, dobre sobie! Jesteś przerażona. Zaraz zadzwonię i to odwołam.
-Nie! -mój stanowczy ton zwrócił jej uwagę- Chcę to zrobić.
-Dobrze, ale jeśli się rozmyślisz zadzwoń.
-Obiecuję, że dam znać jak będzie po wszystkim.
Alex mnie znała jak nikt inny. Wiedziała, że jestem przerażona, ale wiedziała też, że jestem uparta i sobie poradzę.
        Weszłam do pokoju. Alex się postarała. Wszędzie rozstawione były świece. Łóżko było nakryte różową narzutą. Klient miał być o wpół do ósmej, więc miała jakieś pół godziny żeby się przygotować. W rogu był ustawiony fotel, ten klient lubił patrzeć na dziewczynę, sam zaś pozostawał w cieniu. Miał sam wejść do pokoju, dostał od Alex klucze. Kiedy byłam w łazience usłyszałam jak wchodzi do środka. Zdążyłam już sobie przypomnieć chwile porannej rozkoszy. Dodało mi to nieco odwagi. Wyszłam powoli z łazienki. Usłyszałam cichy jęk zachwytu dochodzący z rogu pokoju. Ujrzałam jego cień. Był potężny. Siedział na fotelu i cicho pomrukiwał. Włączyłam muzykę tak jak kazała Alex. Z głośników poleciała romantyczna, wolna melodia.
-Proszę zatańcz dla mnie. -powiedział cichym, ochrypłym głosem.
Wydawało mi się, że jego głos już gdzieś słyszałam, ale nie potrafiłam logicznie myśleć. Byłam tak bardzo zestresowana. Zaczęłam rytmicznie poruszać się przy łóżku, moje nogi się trzęsły, miałam tylko nadzieję, że tego nie zauważy.
-Nie denerwuj się, nie zrobię ci krzywdy. Mój Aniele zaprowadzę cię dziś na wyżyny rozkoszy.
Jego słowa sprawiły, że poczułam palące ciepło. Nie było to jednak oznaka zmieszania, ale podniecenia. Mój oddech stawał się coraz szybszy, a moje dłonie swobodnie wędrowały po moim ciele. Dałam się w całości ponieść rozkoszy. Przyglądał się mi i mogłam słyszeć jak z każdym moim ruchem i jego oddech przyspieszał.
-Chodź do mnie, proszę.- odezwałam się cicho oszalała z podniecenia. Wyobrażałam sobie, podobnie jak rano przystojnego Sama.
-Jesteś pewna, że tego chcesz? – zaskoczył mnie tym pytaniem.
-Tak, jestem pewna. Masz taki przyjemny głos, chciałabym cię poznać bliżej.
Wstał i skinął ręką w moją stronę zapraszając mnie do siebie. Bałam się, ale nad strachem górę wzięło podniecenie i chęć zaspokojenia swoich pragnień. Byłam gotowa przeżyć z tym obcym mężczyzną szczyt uniesień. Podeszłam do niego. Był wysoki, dobrze zbudowany. Nie miał na sobie koszuli, a w jego spodniach było grube uwypuklenie. Dotknęłam dłonią jego nagiego, naprężonego torsu. Był taki ciepły i tak przyjemnie pachniał. Położyłam na nim swoją druga dłoń. Zadrżał lekko i westchnął. Powędrowałam dłonią w stronę jego męskości. Czułam jak po jego ciele przebiegają dreszcze. Jego dłoń położyłam na moim pośladku. Zdawał się być zaskoczony moją otwartością. Ja czułam, że mam nad nim władzę, pragnął mnie a to podniecało mnie jeszcze bardziej. Starałam się dostrzec jego twarz, ale w tych ciemnościach udało mi się zauważyć jedynie jej kontury. Na pewno był młody i piękny. Dotknął moich włosów, wziął w dłoń kosmyk i przyłożył go sobie do nosa. Głęboko wciągnął powietrze.
-Tak pięknie pachniesz Mia.
-Ty znasz moje imię, a czy ja mogę poznać twoje?
-Zastanowię się nad tym.- znów zaskoczył mnie swoją odpowiedzią.
Teraz już bardziej stanowczo przyciągnął mnie do siebie, nagły przypływ emocji o mało nie powalił mnie z nóg. Był taki silny, a równocześnie taki delikatny. Pocałował mnie namiętnie. Ledwo mogłam złapać oddech, kiedy wreszcie oderwał swoje usta od moich. Było to tak niesamowicie inne od tego, co łączyło mnie z Kevinem. Nie znałam tego mężczyzny, ale czułam, że jest między nami silna chemia. Tak silna, że niemal zapomniałam, że to tylko praca. Znów mnie pocałował. Odsunął mnie od siebie, chwycił suwak policyjnej sukienki i pewnym ruchem rozpiął go do samego dołu. Spod materiału wyłoniły się moje nagie piersi. Sutki były tak twarde, że aż bolały. Pochwycił je delikatnie w swoje usta. Pieścił językiem, a ja zatracałam się w ekstazie. Całował całe moje ciało powoli zdejmując ze mnie kolejne części wyszukanej garderoby. Szalałam z rozkoszy. Z moich ust dobywały się ciche jęki. Kiedy byłam już zupełnie naga powoli klęknął przede mną i zaczął pieścić to sekretne miejsce miedzy moimi nogami, do którego nikt inny oprócz Kevina nie miał wstępu. To było dziwne, ale nie czułam się skrępowana. Nikt nigdy tego nie robił, nie przypuszczałam, że może być tak przyjemnie.  Moje ciało płonęło. Kiedy się podniósł powoli zdjęłam jego spodnie. Moim oczom ukazał się piękny, męski członek, który starczał niczym dzida gotów do uderzenia. Wreszcie nie wytrzymałam, rzuciłam się na niego przewracając go na łóżko. Wreszcie jego pieszczoty stały się mocne, zdecydowane może nawet nieco brutalne. Kiedy otworzyłam oczy nad moją twarzą zobaczyłam twarz mężczyzny, o którym marzyłam tego dnia. To był Sam, a może tylko moja wyobraźnia płatała mi figle.
-Sam?- spytałam dysząc ciężko.
-Tak. Mia wiem, że nie tak to powinno wyglądać, ale kiedy cię zobaczyłem… -on również nie mógł złapać tchu.
-Cii, kochaj się ze mną, proszę.
Mój błagalny ton wyraźnie go rozbawił. Wszedł we mnie delikatnie, ale stanowczo. Zupełnie inaczej niż Kevin, on był nachalny, zimy. Sam był zupełnie inny. Całował mnie i pieścił, doprowadzając tym do szczytu rozkoszy. Nasze ciała poruszały się tak miarowo i jednostajnie jakby były dwiema połówkami jabłka, które idealnie do siebie pasują. Byłam u szczytu rozkoszy, kiedy jego męskość wybuchła w moim środku potęgując moje doznania. To było cudowne. Ekstaza, o której nie potrafiłam nawet marzyć właśnie dopadła moje ciało. Ten obcy, a zarazem bliski mi mężczyzna pokazał mi świat zupełnie nowych doznań.
-Jestem taka szczęśliwa! -opadłam zmęczona na poduszki.
-Cieszę się, że przyczyniłem się do twojego szczęścia.
-Sam, ale czy ty… Ty jesteś stałym klientem Alex?
-Niezupełnie. Znamy się z Alex od lat. Często przychodzi do mojego sklepu. Kilka razy byliśmy na kawie, ale nic nas nie łączy.
-Więc jak…?
-Jak się tu znalazłem? Kiedy cię zobaczyłem… jesteś taka piękna. Zadzwoniłem do Alex, żeby nas umówiła, wtedy ona powiedziała mi o wszystkim. O twoim mężu, dzieciach, firmie, o tym dzisiejszym spotkaniu.
-Mogłam się domyślić, że to sprawka Alex.
-Nie złość się, nie chciałem, żeby tak to wyszło. Chciałem ci powiedzieć od razu, ale kiedy cię zobaczyłem w tym stroju, po prostu nie mogłem się powstrzymać.
-Dobrze, że tego nie zrobiłeś. Jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłam, czegoś takiego jak z tobą.
-Może spróbujemy kolejny raz, zobaczymy czy znowu się uda. -Sam zaśmiał się zalotnie.
-Sam jesteś niegrzecznym chłopcem chyba będę musiała zakuć cię w kajdanki.
-O tak Mia, zrób to!
Po chwili kajdanki znalazły się na dłoniach Sama. Był zachwycony. Zapaliłam więcej świec, żeby móc podziwiać jego piękne ciało, on również patrzył na mnie i widziałam w jego oczach zachwyt. Właśnie tego brakowało mi w Kevinie. Uwielbienia dla mojej osoby, podziwiania mnie taką, jaką jestem.
Kochaliśmy się tej nocy jeszcze kilka razy i z każdym kolejnym było coraz lepiej.
      Obudziły mnie promienie jesiennego słońca. Sama nie było obok mnie. Na stoliku leżała koperta. Wzięłam ją do ręki. W środku było równe piętnaście tysięcy dolarów. Tyle ile potrzebowałam na spłatę zadłużenia firmy. Mimo to zamiast szczęścia poczułam zawód. Potraktował mnie jak bardzo drogą dziwkę. Poczułam się oszukana, zraniona. Ta noc była taka cudowna, a on zepsuł ją swoim okropnym gestem. Wstałam z łóżka. Na biurku leżała karteczka.
„Mia, mój Aniele nie złość się o pieniądze. To nie jest zapłata za tą noc, ani pożyczka. Te pieniądze to spłata mojego długu wobec ciebie. Miłość, co prawda nie ma ceny, ale tylko tak mogę odwdzięczyć się za to, co dałaś mi tej nocy. Kocham Cię i może to absurdalne i nierealne, ale to prawda. W pudełku jest pierścionek, jeśli odwzajemniasz moje uczucia przyjmij go. Sam”
Wariat. On chyba zwariował. Chce się oświadczyć mężatce. Nie wiem, dlaczego, ale otwarłam to małe, srebrne pudełko. W środku był cudowny pierścionek z brylantem. Nie myślałam wiele tylko włożyłam go na palec. Zamyśliłam się. Ta noc, Sam, dzieci. Boże dzieci. Jak Alex dała sobie radę? W tym momencie usłyszałam telefon. To Alex, dzwoniła już kilka razy.
-Jak siostra? Długo ci zeszło.- była widocznie rozbawiona.
-Ty podstępna… kochana siostro. Uknułaś to.
-Tak, a teraz zbieraj się za pół godziny widzę cię na kawie.- rozłączyła się.
Nasza ulubiona kawiarnia była niedaleko sklepu Sama. Byłam taka, taka zakręcona. Zachowywałam się jak pijana. Nie mogłam pozbierać myśli. Ta niesamowita noc skończyła się i teraz czekał mnie powrót do normalnego życia. W końcu byłam matką, prezesem firmy i musiałam zachowywać się poważnie, nie jak zakochana nastolatka. Jednak właśnie tak się czułam, jak zakochana wariatka. Zakochana. To takie głupie. W ogóle go nie znałam. Może był jakimś zboczeńcem, świrem. Czułam jednak jakbym znała go od zawsze. Nasze ciała tak idealnie do siebie pasowały. Na samo wspomnienie tego, co robiliśmy w nocy ściska mnie w żołądku. Sam był taki męski, taki inny niż Kevin.
Alex już na mnie czekała z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Jak się czujesz Mia?
-Cudownie, Alex dziękuję. Wiesz jednak, że nie ujdzie ci ten podstęp na sucho.
-Co masz na myśli?
-Za karę zostaniesz moją druhną. -pokazałam jej pierścionek na swoim palcu.
-Nie, ty chyba oszalałaś Mia. Nie znasz go, nic o nim nie wiesz. Zaraz do niego pójdę i
-I, co Alex?- głos za nami dokończył jej zdanie.
To był Sam. Pocałował mnie namiętnie na powitanie. Co prawda trochę mnie to speszyło, ale byłam niesamowicie szczęśliwa. Po chwili uświadomiłam sobie, że w starej garsonce nie wyglądam zbyt ciekawie. Usiadłam pospiesznie przy stoliku. Sam zauważył moje skrępowanie.
-Nie chowaj się maleńka, nawet w worku będziesz wyglądać cudownie. Widzę, że pierścionek się spodobał. To, jaką datę wybierzemy?
-No, nie wiem. Wpierw muszę się rozwieść i w ogóle, muszę cię poznać.
-Myślę, że bardziej już nie mogę się przed tobą otworzyć. Pokazałem ci wszystko, co mam i oddałem to wszystko w całości. Nigdy nie spotkałem takiej kobiety jak ty. Kocham cię, ale jeśli chcesz poczekam nawet do końca moich dni.
To było takie niesamowite. Stał przede mną obcy mężczyzna, który wyznawał mi miłość, a ja czułam, że też go kocham. Jak to możliwe pokochać kogoś tak od razu, tak bezgranicznie i bezinteresownie? Dał mi tyle szczęścia ile nie zaznałam nigdy wcześniej. Bałam się powrotu do rzeczywistości. Powrót jednak okazał się wspanialszy niż kiedykolwiek. Chciałabym, aby już każdy powrót po cudownej nocy z Samem był tak romantyczny. Chciałabym do końca życia budzić się u jego boku.
-Kocham Cię Sam! Nie wiem jak to możliwe, ale wiem, że cię kocham.
-Tak się cieszę Mia. Spotkamy się po południu, teraz muszę wracać do sklepu, ale obiecuję, że na dzisiejszą noc wybiorę dla ciebie coś specjalnego.
-Już nie mogę się doczekać.
Sam zniknął tak szybko jak się pojawił. Znów zostałyśmy z Alex same.
-Nie wiedziałam, że taki z niego romantyk. Co prawda opowiadał mi o tym, że nie może znaleźć kobiety, którą tak na serio by pokochał, ale myślałam, że to tylko jego wymysły. Dopiero wczoraj, kiedy do mnie zadzwonił uwierzyła. Powiedział, że właśnie na ciebie czekał całe życie. Zakochał się, kiedy tylko cię zobaczył w sklepie. Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwi.
-Oh, Alex on jest taki cudowny. Tej nocy pierwszy raz poczułam, co znaczy dosięgnąć gwiazd. Jeszcze wczoraj byłam pewna, że całe moje życie legło w gruzach. Wszystko się posypało. Powroty szczęścia są jednak tak nieprzewidywalne jak spadające gwiazdy. Szczęście może nas znaleźć zawsze musimy być tylko na nie otworzyć.
-Masz racje Mia. Tyle, że ty to swoje szczęście wywalczyłaś swoją siłą i determinacją.

Komentarz do „Nagrodzone opowiadanie erotyczne „Powroty”

Comments are closed.