Babska załoga – odc.1


   Wycieczka do Miasta Aniołów. Nareszcie! Nasza urocza piątka w samolocie do Los Angeles.
-Jak się czujesz Mary jako sponsorka?- Lilly uwielbiała być zadziorna.
-Wiesz Lil, kocham wydawać jeszcze niezarobione pieniądze. Nie zapominaj, że wypłatę mam dostać dopiero jutro. Jeśli nie wpłynie na konto to spędzimy noc pod gołym niebem i wrócimy po jutrze spłukane.-Mery uśmiechnęła się z lekkim grymasem
-Cała Mery szczera do bólu i jak zwykle pesymistyczna.- Lilly skwitowała z uśmiechem
-Dość tego! Pamiętajcie, jakie mamy motto: ”Szczęście przede wszystkim”- musiałam je pogodzić, bo ludzie w samolocie mieli chyba już dość naszych kłótni jak na jeden lot.
   Mery musiała ufundować całą tygodniową wyprawę, bo przegrała zakład. Założyłyśmy się o jej awans. Ona twierdziła, że nie ma szans w ciągu najbliższego roku na lepsze stanowisko, a my byłyśmy pewne, że jej talent zostanie dostrzeżony. Mery w końcu była najlepszą informatyczką w Chicago. No i właśnie, dlatego przegrała zakład. Dostała awans po niespełna trzech miesiącach pracy. Byłyśmy wszystkie w siódmym niebie. Nasza kochana Mery była głównym informatykiem z pokaźną pensją. I w taki właśnie sposób znalazłyśmy się w tym samolocie. Pięć szalonych kobiet po przejściach na wspólnym wypadzie, który ma zmienić nasze życie.
        Nie wiem skąd wzięła się ta nasza przyjaźń. Każda z nas jest inna, ale razem tworzymy zgraną babską załogę. Mary jest szczupła i wysoka. Ma kręte brązowe włosy, które opadają na jej opaloną od słońca twarzyczkę. Wiecznie uśmiechnięta, szczęśliwa dziewczyna, tylko trochę nie wierzy w siebie. Vera jest najstarsza z nas wszystkich. Jako jedyna z naszej paczki chodziła do wyższej klasy. Ubrana w długą, ciemną sukienkę z golfikiem wygląda niczym zakonnica, którą w sumie powinna była zostać. To jej podejście do życia… szkoda gadać. Okrągła, różowa buźka, kilkanaście nadprogramowych kilogramów i wieczny grymas niezadowolenia. Nazywamy ją naszym głośnym sumieniem. Kiedy tylko wpada nam do głowy jakiś szalony pomysł Vera zawsze musi zrobić nam wykład na temat moralności. Zazwyczaj wywiązuje się wtedy konflikt między Verą, a Lilly, która uwielbia niemoralne zachowanie. Lilly to taka typowa kokietka. Długie blond włosy, lekko falowane na końcach, piękne długie nogi i pełne kobiece kształty, których skrycie każda z nas jej zazdrości. Ma wrodzony talent w łowieniu męskich serc. Wykorzystuje go w każdym calu. Często z Andreą odgrywają scenki miłosne. Bardzo dobrze się przy tym bawimy, tylko Vera ma za złe Andrei, że daje się wplątać w gierki Lilly. Andrea to piękna kobieta, niestety stara się to ukryć pod stylizacją typowo męską.  Uwielbia nosić spodnie w kantkę i krawaty. Jej ciemne włosy, krótko przycięte i zaczesane do tyłu sprawiają, że jej rysy są bardziej ostre niż w rzeczywistości. A ja? Ja jestem normalna. Jestem zwykłą, niczym niewyróżniającą się kobietą.  Myślę, że łączy nas tylko to, że mamy za sobą nieudane związki z mężczyznami.  Każda z nas kiedyś kochała i była kochana, po czym jej serce zostało zmiażdżone. Nawet Vera, która jest oschła i zimna została mocno skrzywdzona.  Dajemy sobie wzajemnie sił i chęci do dalszej walki o siebie i o swoje szczęście. Bo kto z nas nie chciałby być szczęśliwy? Życie chyba właśnie na tym polega, aby być szczęśliwym. Szczęście to takie dziwne słowo. Dla każdej z nas znaczy, co innego, a jednak to samo.
    Wszystkie mamy za sobą trudne chwile. Mery…
Ciąg dalszy w odcinku 2.