Babska załoga odc.13

0ed19809518686ea1429949sm8


Odcinek 13
       O ósmej trzydzieści byłam już gotowa. Przypuszczam, że dziewczyny też były gotowe, ale żadna z nich nie odważyła się wyjść wcześniej z pokoju. Założyłam na siebie jeansy i luźną koszulkę. Miało być przede wszystkim wygodnie. Punktualnie o dziewiątej każda z nas wyszła ze swojego pokoju. Poczułam się trochę nieswojo widząc pięknie ubraną Lil. Miała na sobie czerwoną mini i białą bluzeczkę z dużym dekoltem.  W porównaniu do moich jeansów i skromnej bluzki prezentowała się szałowo. Andrea jak zwykle miała na sobie spodnie, ale tym razem były to podobnie jak u mnie jeansy. Mery ubrała spódniczkę do kolan i zwiewną bluzeczkę, a Vera ze względu na swój stan nie miała, co marzyć o spodniach. Założyła, więc jedną ze swoich najlepszych sukienek. Zdążyłyśmy jeszcze przed kolacją ozdobić jej gips kolorowymi malunkami, które dodawały trochę charakteru jej czarnej sukni.
-Gotowe?- Lil uśmiechnęła się z determinacją
-Chyba tak.- nie byłam wciąż przekonana, co do tego rodzaju rozrywki, ale już nie było odwrotu.
-Chodźmy. Na pewno już na nas czekają.- Andrea chwyciła Verę pod ramię i podążyła do windy.
Całą drogę do restauracji przebyłyśmy w milczeniu. Czuć było w powietrzu napiętą atmosferę. Mery miała wypieki ze zdenerwowania, Lil drżały ręce, a mnie o mało serce nie wyskoczyło z piersi.
-Spokojnie. Wyglądacie jakbyście miały iść na ścięcie.- Andrea wydawała się najbardziej  wyluzowana.
Michael, Matthews i Zack czekali w restauracji. Każdy z nich miał na sobie jeansy i luźny podkoszulek. Dopiero teraz było widać jak dobrze zbudowany jest Michael. Matthews miał bardziej chłopięcą, niż męską sylwetkę, a Zuck miał niewielki brzuszek. Wdali się w dyskusję i zauważyli nas dopiero, kiedy byłyśmy już kilka kroków od nich.
-Kwiatuszku pięknie wyglądasz!- Zuck ucałował Verę.
-Chciałbym, żebyś kiedyś witała mnie z taką radością jak Vera Zacka.- Michael spojrzał na Lil i ucałował jej dłoń.
-Niedoczekanie twoje.- Lil była nieugięta, ale on był uparty.
-Chodźmy.- Matthews wskazał nam drzwi za parawanem.
Do ukrytej sali prowadził długi korytarz obity bordowym aksamitem, na którego końcu znajdowały się duże dębowe drzwi. Matthews wyjął klucz i otworzył salę.
Pomieszczenie wyglądało jak ekskluzywny mini apartament. Pokój urządzony był w stylu greckim. Na środku znajdowało się okrągłe wgłębienie wyłożone puchowymi poduszkami. Wokół niego stały pokaźne kolumny. Po lewej stronie znajdował się barek pełen najróżniejszych trunków, a tuż nad nim wielki ekran. Światło w pomieszczeniu było przygaszone. Wszędzie stały niewielkie świeczniki. W powietrzu unosił się zapach róż.
-Witam was w moim tajemniczym pokoju. Nie musicie się niczego obawiać nie ma tu kamer, do tego jest zupełnie wygłuszony.- Matthews wskazał na ściany obite bordową tkaniną.
-No tego się nie spodziewałam. Wygląda tu trochę jak w ekskluzywnym burdelu. – Andrea cicho gwizdnęła.
-Widzę, że bywasz w takich miejscach skoro masz porównanie. Ja nie bywam, więc nie mogę się wypowiedzieć.- Matthews odparł z uśmiechem.
Andrea lekko się zagotowała słysząc jego docinkę.
-Całkiem tu ładnie.- miałam nadzieję trochę rozładować napięcie- Możemy się czegoś napić?
-Oczywiście. Zaraz was obsłużę. Usiądźcie wygodnie na poduszkach. – Matthews sprawnie przygotował drinki dla każdego z nas.
-Andrea ten jest specjalnie dla ciebie różowy, bo ten kolor kojarzy się mi z burdelem.- podał jej drinka i kolejny raz uśmiechnął się do niej z wyższością.
-Dziękuję, ale pewnie czegoś tu dosypałeś!- Andrea stwierdziła i niespodziewanie chlusnęła drinkiem w twarz Matthews.
-O cholera!-  krzyknął- Zwariowałaś?!- jego jasny podkoszulek cały spływał różową cieczą.
Andrea zaczęła się głośno śmiać widząc jego zdenerwowanie.
-Słodko wyglądasz, kiedy się złościsz!- puściła mu oczko.
-Jesteś walnięta!- Matthews również zaczął się śmiać sam z siebie.
Zdjął  mokry podkoszulek. Wyglądał pokaźniej niż wcześniej. Jego chłopięca sylwetka w rzeczywistości okazała się dużo bardziej męska. Ciemne kędziorki na klatce i podbrzuszu sprawiały, że był bardzo seksowny.
Andrea nie spodziewała się takiego obrotu sprawy. Najwyraźniej takiego posunięcia z jego strony nie przewidziała. Była wyraźnie zawstydzona.
-Co się mi tak przyglądasz? Dawno pewnie faceta nie widziałaś?- Matthews chciał się na niej znów odegrać.
-Zaczynajmy tą cholerną grę. Chyba, że się cykasz cwaniaczku?- Andrea  miała chyba już dość.
-Ona ma rację. Z takich pogaduszek nic nie wynika. Będziecie mieli jeszcze dość czasu na zabawy w docinki.- Michale wtrącił się w ich słowne przepychanki.
-Dobrze. Kto zaczyna?- Matthews spojrzał na Andreę z uśmiechem- Może ty koleżanko.
-Myślę, że ty kolego. To ty znasz zasady.
-Ok. Zadaję pytanie któremuś z was. Jeśli odpowie to ok, jeśli nie odpowie to daję mu jakieś zadanie do wykonania. Z góry uprzedzam, że nie ma granic, jeśli chodzi o zadania.  Wszyscy zrozumieli?
-Tak.- pokiwałam twierdząco głową, a za mną cała reszta towarzystwa potwierdziła przyjęcie zasad.
-Pierwsze pytanie do Andrei. – Matthews spojrzał na nią zaczepnie- Dlaczego ubierasz się jak facet?
Tego właśnie się obawiałam. Andrea pobladła. Jej twarz była poważna i chłodna. Nie chciała przed nim obnażać swojej tajemnicy, ale sama była sobie winna. Starałam się ją przekonać, że ta zabawa to zły pomysł. Teraz siedziała na wygodnych miękkich poduszkach i w duchu pragnęła być daleko stąd. Wszystkie oczy były zwrócone w jej stronę. Ja, Mery, Lil i Vera wiedziałyśmy jak wielka walka toczy się w jej wnętrzu, a mężczyźni z zaciekawieniem oczekiwali jej odpowiedzi.
-No, co? Wolisz zadanie? Przecież to pytanie nie jest jakieś koszmarne. Nie pytam cię przecież z iloma facetami spałaś.- Matthews zaśmiał się głośno.
W oczach Andrei pojawiły się łzy, ale i wściekłość. Zagryzła mocno wargi i po chwili wybuchła.
-To prawie to samo. Ubieram się jak facet, bo nienawidzę każdego z was. Nie chcę, żeby którykolwiek mnie dotykał czy choćby na mnie spoglądał. Brzydzę się wami. Te gnoje, które mnie zgwałciły też były takie pewne siebie i wredne jak ty. Dlatego obiecałam sobie, że już nigdy żaden facet, żadna kanalia z wackiem mnie nie skrzywdzi. I co zadowolony jesteś? – Andrea wykrzyczała mu w twarz. Łzy lały się po jej policzkach, ale wydawała się już spokojniejsza. Chyba to właśnie było jej potrzebne. Wyrzucenie tej okropnej tajemnicy na zewnątrz.
Michale i Zack opuścili głowy słysząc jej wyznanie, a Matthews wpatrywał się w nią i w jego oczach też pojawiły się łzy.
-Przepraszam.- wyszeptał zdławionym głosem cały czas wpatrując się w jej pełne bólu oczy.
-Nie przepraszaj. To nie ty mi to zrobiłeś. To było dawno temu.- Andrea mówiła już dużo spokojniej.
Matthews wciąż nie spuszczał z niej wzroku. Wyciągnął powoli dłoń i dotknął jej policzka, żeby otrzeć z niego łzę. Andrea lekko się wzdrygnęła. Nie pozwalała się dotykać mężczyznom, ale tym razem nie odtrąciła jego dłoni.
Obserwowałyśmy w milczeniu jak miedzy tymi dwojga zawiązuje się jakaś niewidzialna nić porozumienia. Jak coś w nich się zmienia na lepsze. Andrea zamknęła oczy i cicho łkała. Matthews nie odrywając dłoni od jej policzka przysunął się do niej i lekko ją objął. Andrea nawet nie drgnęła. Nie wierzyła w to, co widziałam. Ona nigdy, od tamtego dnia nie pozwalała się przytulać. Nawet nas trzymała na dystans, a tu proszę Matthews, który tak grał jej na nerwach zdobył jakimś cudem jej zaufanie. Nie mogłam tego pojąć. To było tak niewiarygodne i niespodziewane. Zaczynałam nawet się cieszyć, że zgodziłam się na tą dziwną grę.
-Yhm- Zuck lekko odchrząknął- Czy możemy grać dalej?
Andrea otwarła oczy. Były zaczerwienione od łez, ale szczęśliwe.
-Tak.- powiedział cicho, ale stanowczo.
-Kto następny?- Michale zapytał rozglądając się dookoła.
-Myślę, że ja. Chyba mi się należy.- Andrea uśmiechnęła się lekko.
Matthews spoglądał na nią z czułością, jakiej wcześniej nie widziałam. Wydarzyło się między nimi coś szczególnego, czego nie zapomną do końca życia.
-Komu chcesz zadać pytanie?- spojrzała na nią z radością.  Czułam, że wreszcie po tylu latach odzyskałyśmy naszą Andreę. Nie wiem, jaką miał ten chłopak w sobie moc, ale zwrócił nam przyjaciółkę. Wyrwał ją z kręgu niemocy, żalu i cierpienia.
-To chyba jasne, że tobie Matthews.- uśmiechnęła się do niego.
-Pytaj, o co chcesz księżniczko.- pokłonił się jej nisko z uśmiechem.
-Kim tak naprawdę jesteś?- Andrea spojrzała mu z powagą w oczy.
-Kim jestem? Dobre pytanie.- Matthews  posmutniał.